środa, 25 lipca 2012

Uwaga! Reaktywacja bloga!

Witam!
Od dłuższego, a raczej bardzo długiego czasu, nic nie pisałam. Przepraszam. Jedyne czym mogę się usprawiedliwić to to że kończyłam szóstą klasę i swój czas poświęcałam głównie szkole i przyjaciołom, z którymi się musiałam rozsatć. Od dzisiaj będę dodawała co najmniej jeden post tygodniowo. Zapewne już nikt o nas nie pamięta, więc postaramy zwrócić na nas waszą uwagę.
Teraz nadszedł czas na opowiedzenie co u mojej suni :)
Jednym z najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w naszym życiu to zrzucenie przez Toffinkę trochę brzuszka, z czego się bardzo cieszę. Kupiłam jej nową piłeczkę. Taką specjalną z dziurką do przysmaków. O niej będzie kolejny post. Toffi stała się weselsza i żywsza. Na początku wakacji wyjechałam z tatą i bratem do babci pod Częstochowę. Mama została z sunią w domu. Jak wróciliśmy to Toffi skakała po mnie i strasznie szczekała. Aż się boję co będzie jak pojadę na obóz.  
Jest też jedna zła wiadomość. Mojej ukochanej suni urosły guzy :( Ale teraz zajmują się sobą i nie wpływają na zdrowie Toffci. Mam wielką nadzieję, że wszystko będzie dobrze, a Toffi będzie nadal tak radosnym psem  jakim  jest w tej chwili.




Ona to potrafi sobie zrobić dobrze :)

Pozdraiamy i zapraszamy do komentowania :)

niedziela, 6 maja 2012

Zmiany?

Tak na wstępie: Bardzo przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale te testy do gimnazjum i kompetencji nie pozwalały mi na to. Jednak obiecuję wam, że od dzisiaj będę pisała przynajmniej raz na 2 tygodnie. wracając do tematu Toffinki, to trochę się pozmieniało:
1.ostatnio stało się coś niezwykłego. Mianowicie kilka dni temu byłam z rodzicami, no i oczywiście z Toffcią w lesie. Musicie widzieć, że ona kocha las. Teraz kiedy nam tak ładnie schudła to tak chętnie biega, że cho cho :). W lesie biegała jak szalona, a jak wróciła do domu to odsypiała dwa dni. Aż w końcu coś jej strzeliło do głowy. Od rana latała po całym domu,  jak się wchodziło do przedpokoju to od razu przylatywała. (co do Toffi niepodobne). Tak bardzo prosiła o wyjście, że ją wzięliśmy do lasu. Niestety, jak przyjechaliśmy to zaczął padać deszcz. Ale my (czyli ja, Toffinka, tata i brat) jesteśmy nieustraszeni!!! Całą godzinę chodziliśmy i byliśmy cali przemoczeni, ale było super! Potem musiałam wykąpać Głuptaska, bo oczywiście musiała się ubrudzić w błocie :)
2. Toffinka ma nowe szelki! Przedtem miała czerwone, skórzane,miała je ponad 1,5 roku. Teraz ma czarne, z takiego milutkiego dla skóry materiału. Najpierw miała mieć takie same jak czarne, ale czerwone. Jednak były za małe. Była teka smutna jak mama zabrała jej nowe szelki... Na drugi dzień mama przyniosła jej nowe, czarne szelki. Toffcia dobrze wiedziała co to jest i do czego to służy. Sama się ubierała!!
3. Moja 'mała' sunia zachowuje się jak cywilizowany i kulturalny człowiek. Wczoraj pojechałam z rodzicami do Wrocławia. Toffinka musiała zostać sama w domu. Nie było nas 8-9 godzin, a w tym czasie nad naszym miastem przeszła  burza, moja sunia bardzo się jej boi. Więc za strachu się wzięła i zesiusiała. Ale jak!! zrobiła  to w ŁAZIENCE!!!! Zawsze było tak, że robiła u mnie w pokoju, a tym razem w łazience!! No i oczywiście  nie na swój ukochany dywanik, tylko na kafelki.
Toffi zawsze dostarczy nam trochę wrażeń :)

w nowych szelkach :)

śpiące się zrobiło moje dzieciątko ;*

poniedziałek, 19 marca 2012

Bierzemy się za siebie!

Hejka!
Dzisiaj mam do omówienia kilka spraw. Mianowicie:
1. U nas jest już wiosna więc jest ciepło i świeci słoneczko. To oznacza, że bierzemy się z Toffinką za siebie! Zaczynamy nasze długie spacery i bieganie. Będziemy się starać schudnąć. To znaczy Toffcia będzie się starać, bo ja nie muszę :) Tak jak rok temu zadbamy o formę. Nie chodzi tylko o zrzucenie wagi, ale o to, że im lepiej Toffi będzie się czuć w lato, tym lepiej będzie w zimę.
2. Nowość w życiu mojego grubaska!
Toffi zaczęła jeść warzywa, ryż, makaron i wgl nie tylko mięso! Gdy mama dała jej oprócz mięska jakiś dodatek np. warzywka to od razu trochę schudła. Jednak najlepsze jest to, że mojej kochanej suni zmalały guzy! To naprawdę bardzo dobrze!
3. Na dziesiejszym spacerku  byłam z Toffinką na około kamienicy, gdzie chodzimy bardzo często. Wczoraj ona się zachowywała jak nie ona. Dzaisiaj tak samo. Cały czas chodziła z nastawionymi uszkami i szukała kota. Wszystko było by fajnie, gdyby  nie fakt, że jak sięToffince zachciało wskoczyć na murek, to się ześlizgnęła i przetarła sobie paluszki na przednich łapkach. Na szczęście nie do krwi, ale ją bolało. Dobrze, że to nic poważnego.
4. Toffi ma nowe przysmaczki, dzięki którym bije rekordy szybkości w podawaniu łapek. Nauczyłam ją nowej sztuczki- zostań i chodź do mnie. Od razu załapała. Przy następnym poście dodam filmik jak Toffi prosi.
Teraz zdjęcia mojej suni:
Na rączkach mamusi


ale o co chodzi?



sobota, 3 marca 2012

Pobudka ze snu zimowego

Witam!
Jak już wiecie Toffi NIE LUBI MROZÓW! Przez całą zimę w ogóle nie chce wychodzić z domu tylko spać,spać i spać. Dzisiaj było bardzo ciepło i świeciło słoneczko, co jest trochę dziwne, ponieważ jest początek marca. Moja sunia wyciągnęła mnie na długi poranny spacer. Trochę biegała i nie chciała wracać do domu. Gdy zaciągnęłam ją do domu to cały czas za mną chodziła i prosiła o kolejny spacerek. Niestety ja nie mogłam, bo musiałam jechać na rynek. Przez okno w kuchni, zawsze w południe, wpadają promienie słońca. Wtedy Toffcia kładzie się na podłodze i się "opala". Dzisiejszego dnia też tak było! Popołudniu  na spacer poszłam z moim tatą i bratem. Poszliśmy do parku koło naszego domu, a Toffcia tak biegała za patykami, że jak chcieliśmy ją złapać to jeszcze szybciej biegała. Stawaliśmy wokół niej, a ona cała uradowana uciekała między naszymi nogami. Znowu rozpoczynam z moją sunią długie spacery.W tamtym roku w lato chodziłyśmy na godzinne przechadzki po okolicy, a jak na nią to bardzo długo! A teraz kilka fotek tak jak obiecałam

Trzymajcie mnie bo zabije jak "kota"

Więcej patyków nie zmieściłą do buzi!


Kocham to zdjęcie!!!

Pierwsze opalanie :)


Nie strzelaj!! Poddaję się!! :)

wtorek, 28 lutego 2012

Nasza Podróż

Witam!
Na wstępie chciałabym bardzo podziękować za komentarze i obserwowanie naszego bloga! Jak powiedziała  Toffince ile mamy wejść, było w tedy 115 to się ucieszyła ^_^
Wracając do dzisiejszego tematu to w piątek pojechałam z mamą i Toffinką do Wrocławia. Nie wiem jak wasze psy, ale moja sunia bardzo lubi jeździć autem. Najbardziej podoba jej się jak jedziemy autostradą, bo się nie zatrzymujemy, nie zwalniamy i wgl jedziemy równo. Ona wtedy się kładzie i leży, dopóki nie zwolnimy. Śmieszne jest to, że zawsze jak zatrzymujemy się na światłach to ona szczeka na ludzi i biega po całym aucie. Do Wrocławia pojechaliśmy do znajomych, którzy mają synka w trzeciej klasie podstawówki. Myśleliśmy, że Toffi tak jak zawsze będzie cały czas szczekać i podgryzać za nogawki. Jednak ona była bardzo grzeczna! Prawie cały czas sobie smacznie spała na kanapie i wgl była taka wyluzowana! Jestem z niej bardzo dumna. Na koniec mam jeszcze pytanie:
1. Czy twój pies dobrze znosi jazdę autem i czy zapinacie go w pasy dla psów?
Zdjęcia będą przy następnym poście!

poniedziałek, 20 lutego 2012

Mamy gościa!


 Tak na początek chciałabym przeprosić, że tak długo nic nie pisałam, ale szkoła+brak tematu i weny= brak nowych postów.
Wracając do tematu to dzisiaj był u mnie w domu pan od pieca, który miał nam naprawić piec gazowy, bo mamy zimną wodę. Piec znajduje się tam gdzie miski Toffci więc ona oczywiście podbiegła do nich i zaczęła zjadać cały suchy pokarm, bo przecież ten pan to przyszedł tylko po to by zjeść jej jedzonko! Ona zjadła cały pokarm tylko zostawiła takie kółeczka, które wyglądają prawie tak samo, tylko że reszta ma inny kształt, ale kolory mają takie same. Różnią się tym, że Toffi nie lubi kółeczek i je wszystko inne co ma w misce oprócz tego! Ona tak jadła ten pokarm jak przyszedł ten gość, że jak przez przypadek wzięła kółeczko o buzi to  je wypluwała na podłogę.  Ja mówiłam, że ona zostawiała je dla tego gościa.
Zgodnie z życzeniem kilka zdjęć i filmik jak Toffcia je:

video
Na podłodze leżą te kółeczka

Uszka jej się postawiły i wygląda jak Doberman hihi :)



Na wakacjach :) wygląda jak galopujący kucyk!


Na spacerku z chustką na szyi^_^

wtorek, 14 lutego 2012

Nareszcie koniec mrozów!

Toffi, tak jak pewno większość psów, nienawidzi mrozów. To pewnie dlatego, że zawsze jak wychodzimy na spacerek, to chodniki zawsze posypane są solą, od której moja sunia odparza sobie łapki. Przy każdym spacerku nie dochodzimy nawet do sklepu, który znajduje się z 50m od naszego domu, bo Toffcia za każdym razem kuleje. I to tak bardzo! Zawsze jest mi jej szkoda. Moja mama wymyśliła, że na jej łapcie najlepszy będzie krem gojący z wazeliną. To naprawdę pomogło! Bardzo polecam smarowanie łapek takimi preparatami. Wracając do dzisiejszego tematu to dzisiaj nareszcie odpuściły mrozy, ale było dużo śniegu!! Toffi kocha śnieg, ale nie mróz. Jak wyszłam z nią na poranny spacer to ona ciągnęła mnie na podwórko, gdzie było z 7 cm białego puchu. Mój głuptasek zaczął po nim biegać, a jej uszy latały jak na wietrze! To był taki śmieszny widok! Ona cały czas skakała po tym śniegu jak zajączek i NIE ZAKULAŁA! Najśmieszniejsze było to jak Toffcia, która ma dość długi pyszczek, coś wyczuła pod pokrywą puchu! Wtedy wkładała mordkę do tego śniegu!! CAŁĄ!!
Bardzo się cieszę, ze mróz już odpuścił!!!

Co do zdjęć to dodam kilka w następnym poście. Teraz nie mogę, bo pisze na kompie, na którym ich nie mam...

PS:Bardzo dziękuje za komentarze! Mam nadzieję, że nadal będziecie je pisać!!